czwartek, 29 czerwca 2017

"Żądza zemsty" Zuzanna Marciniak

"Weź oddech. Poczuj, że żyjesz. Spójrz w lustro. Wpatrz się we własne oczy. One kłamią. Okłamują własnego żywiciela. A może one widzą poprawnie , tylko mózg niczego nie dostrzega?  
Zastanawiasz się, czego nie widzisz ? Otóż, Mój Drogi, nie widzisz praktycznie nic. Jesteś ślepym, szarym człowiekiem, który nie ma pojęcia o niczym. 
Drogi realisto, nie wierz samemu sobie. Świat jest zupełnie inny, niż Ci się wydaje. " 



   Żądza zemsty to debiutancka książka młodej Zuzanny Marciniak. Łączy ona w sobie fantastykę oraz literaturę młodzieżową. Powieść tak młodej autorki, która ma tak tajemniczą i mroczną okładkę, wzbudziła we mnie ciekawość, której nie mogłam pohamować. Należy tu wspomnieć, że autorka ma dopiero dwadzieścia lat!
Chociaż literatura polska jest często dla mnie przewidywalna i nieoryginalna, to pani Marciniak pokazała, iż drzemie w niej duży potencjał.

  Streszczając fabułę, to książka opowiada, jak wskazuje na to tytuł - o żądzy zemsty. O tym, jak silne i destrukcyjne potrafi być to uczucie. Niszczy nas od środka, zmienia w kogoś, kim być nie chcemy. Głowna bohaterka - Calla musi zmierzyć się z wielką tragedią, jaką spotkała jej rodzinę. Jej ojciec poniósł śmierć w tragicznym wypadku samochodowym, który ona przeżyła. Na dodatek jej mama pogrążyła się w rozpaczy. Musi radzić sobie sama, a rok szkolny właśnie się rozpoczyna.
W szkole poznaje tajemniczego chłopaka - Nathaniela i jego siostrę Morgane. Ich mroczna aura sprawia, że Calla od razu ma ochotę się z nimi zaprzyjaźnić. Od tego momentu dziewczynę zaczynają spotykać dziwne rzeczy. Na domiar złego dziewczyna zaczyna słyszeć w głowie jakiś głos. Z każdym dniem mrok próbuje zawładnąć nią coraz bardziej, a zemsta którą odczuwa jest coraz silniejsza. Jak się okaże później - świat który ją otacza nie jest jedyny, a zło ma różne wcielenia.

  Pomysł na książkę bardzo ciekawy. Ma niestety ona kilka niedociągnięć, których nie sposób nie zauważyć. Bardzo mnie męczyły dialogi pomiędzy główną bohaterką a Nathanielem, który okazuje się być wyjątkową istotą. Miały być chyba luzackie, ale moim zdaniem wyszły na dziecinne i sztywne. Dość zaskakujące były również opisy walk, które chyba były nieprzemyślane do końca i z tego powodu, dawały wrażenie napisanych na siłę. Możemy wybaczyć to autorce, bo nie zapominajmy, jest ona młoda i jest to jej debiut literacki.
Jednak książka ma też wiele plusów. Zaskoczyło mnie to, jak szybko ją przeczytałam. 400 stron w jeden dzień i nawet nie wiem, kiedy przez palce przewracały mi się kolejne kartki. Opisy znacznie bardziej mi się podobały, niż dialogi i dzięki temu moja wyobraźnia szalała.

  Książka według mnie jest dobra. Jest tu dużo barwnych bohaterów i co najważniejsze dużo akcji. Język prosty, dzięki czemu książkę czyta się płynnie.Zakończenie jest zaskakujące i można się po nim spodziewać, że będzie następna część. Sięgnę po nią chętnie, gdyż jestem ciekawa, jak potoczą się losy bohaterów.
  Pomimo paru niedociągnięć, oceniam  tę książkę dość wysoko, bo historia Calli i jej przyjaciół mnie wciągnęła. Jeżeli chcecie się zagłębiać w ten ponury świat demonów, aniołów i zabójców... Jeżeli lubicie fantastykę oraz istoty paranormalne to przypadnie wam do gustu ta powieść. Warto zapoznać się z nią w wolnej chwili. :)

To książka, która rozbudzi twoją wyobraźnię do granic możliwości, rozpali twoje zmysły i nie da Ci zasnąć. 



Za egzemplarz recenzencki dziękuję bardzo wydawnictwu Novae Res ! 



wtorek, 27 czerwca 2017

"Kroniki Jaaru" Adam Faber





Tytuł:                 Kroniki Jaaru 
Autor:                Adam Faber
Wydawnictwo:  Czwarta Strona
Rok wydania:    2017












  Kroniki Jaaru to moim zdaniem jedna z lepszych polskich książek, z jakimi miałam do czynienia. Sięgam po nie rzadko, jednak ta mnie urzekła. Okładka jest fenomenalna i to pewnie sprawia, że każdy książkowy mol pragnie mieć tę pozycję w swojej biblioteczce. Mimo tego, że nie powinniśmy oceniać książki po okładce, to tu jednak możemy uczynić wyjątek, gdyż jej wnętrze jest tak samo magiczne, jak jej obwoluta. 

  Główną bohaterką książki jest czarownica Kate Hallander. Poznajemy ją w dniu siedemnastych urodzin.  To z pozoru zwykła nastolatka, mieszkająca w Londynie ze swoją ciotką, która wydaje się być surowa i wymagająca. Nagle w jej życiu zaczyna się dziać coś dziwnego - coś czego nie potrafi wytłumaczyć. A wszystko zaczęło się od kamienia, który zobaczyła na wystawie pewnego dziwacznego sklepu...Tajemnicza Księga z zaklęciami, miłosny czar, który przyniósł efekt inny od oczekiwanego..  To dopiero początek.

  W baśniowym świecie Jaaru żyje Fion, ktory jest ferem, poszukującym swojej czarownicy. Awantura w domu skłania go do impulsywnej ucieczki, która okazuje się ogromnym błędem. Spotyka nimfę Erato, która proponuje mu pomoc w poszukiwaniach. Jego naiwność sprowadza do krainy Jaaru wielkie niebezpieczeństwo. Czy uda mu się odnaleźć swoją czarownicę? Czy będzie w stanie naprawić błąd, który popełnił? Tego wam nie zdradzę ;) 




     Książka jest podzielona na trzy części Połączenie, Poprzez strony i Czas byka. W każdej są rozdziały, które są przedstawione z perspektywy różnych bohaterów: Kate, Fiona, jednorożca Jawisa, a nawet złej Erato. Fabuła jest oryginalna i bardzo ciekawa. Akcja stonowana, raz spokojna, a raz nabiera tempa, więc czytając, nie nudziłam się. Dodatkowo doskonała czcionka pozwoliła przeczytać mi ją szybko i płynnie. Autor prostym językiem przenosi nas do niezwykłej krainy Jaaru i pobudza naszą wyobraźnię. Kocham fantastykę i urzekła mnie ta historia, w której są magia, różdżki, czarownice. Zakończenie było inne, niż się spodziewałam. Wskazuje na to, że będzie kontynuacja, z czego jestem bardzo zadowolona. Chętnie dowiem się, jak zmieniła się nasza główna bohaterka, co dalej z Fionem i z Jonathanem. Coś mi mówi, że jednak coś między tym tajemniczym chłopakiem i Kate będzie się działo.



  Jeśli chodzi o słowa, które znajdują się na okładce książki - "Gdyby Harry Potter był dziewczyną, nazywałby się Kate Hallander", moim zdaniem były niepotrzebne - spotkały się one z licznym oburzeniem i krytyką czytelników. Porównanie to odniosło nieoczekiwany skutek. Harry Potter to całkiem inny świat, inni bohaterowie i inne stworzenia. Łączy je tylko magia. W każdym bądź razie ten zabieg był moim zdaniem zbędny i mógł przyprawić niektórych o rozczarowanie. 



   Podsumowując Kroniki Jaaru jest to obowiązkowa pozycja dla młodzieży, która kocha fantastykę, ale również dla starszych odbiorców.Pozwala, bez ruszania się z wygodnego fotela, przeżyć trzymającą w napięciu przygodę, w której znane motywy mieszają się ze sobą, gwarantując niezłą rozrywkę. To barwna, zwariowana historia o świecie magii, w którym dobro walczy ze złem. Miło było przenieść się do świata Jaaru i poznać rodzinę yl Massów oraz jednorożców. Powieść jest lekka, młodzieżowa i wciągająca. Mogę śmiało ją polecić na te piękne upalne dni ;) 



Za egzemplarz recenzencki dziękuję bardzo wydawnictwu Czwarta Strona !! 



niedziela, 25 czerwca 2017

"Alchemik z gwiazdy" Sonia Wiśniewska

"Wszyscy są równi wszystkim. Danse macabre. Śmierć jest jedna. Nie można jej pominąć i zapomnieć, zignorować. Memento mori. Wszystko kiedyś zakończy swój żywot i wszystko kiedyś straci swoje znaczenie we wszechświecie. " 




"Alchemik z gwiazdy" to ciekawa pozycja, warta przeczytania. 
Książka wzbudza ogromne zainteresowanie od pierwszych stron. Nie mogłam jej odłożyć i przeczytałam ją na raz. Opowiada o Karolu - alchemiku, który jest najlepszy w swoim fachu. Z dnia na dzień żyje pracą i swoją pasją zarazem u boku króla południa. Aż pewnego dnia jego władca karze mu wyruszyć w tajną podróż -  na poszukiwanie kamienia filozoficznego. Czy go znajdzie? Czy znajdzie kamień mający tak potężną moc? Czy wieczne życie jest warte takiego ryzyka? 

   Książka pani Wiśniewskiej jest dość krótka, bo liczy tylko 200 stron. To przykra wiadomość, ponieważ historia Karola jest magiczna i chciałoby się więcej przeczytać o jego podróży, podczas której napotyka wiele przeszkód, ale również poznaje nowych ludzi, którzy stają się ważną częścią jego życia. Ta książka uświadamia, jakie wartości są ważne: szczęście, miłość, rodzina. Smutny jest los osoby, której najważniejszą częścią dnia jest praca. 
Karol w końcu uświadamia sobie podczas tej podróży, która stała się jego wybawieniem, że może nie powinien być alchemikiem. Alchemia ma dla niego duże znaczenie, ale bez niej nie ma nic. Czyż to nie smutne?

Ale nie przejmujcie się, bo razem z Karolem odkryjecie magię jego podróży. Wiedzcie jednak, że to co najważniejsze, nie zawsze jest ukryte :) 

Autorka poruszyła jeszcze jeden warty uwagi temat w książce. Pisze, że śmierć nie jest czymś, czego musimy się bać, a czymś, co jest normalne i każdego dosięgnie. Ważne jest to, żeby przeżyć swoje życie, tak jak chcemy i wykorzystać je w pełni.  

"Radosne chwile przemijają jak sekunda na zegarze, której nie da się cofnąć. Te chwile zmieniają się we wspomnienia, do których na szczęście zawsze możemy wrócić i tak... do nich z szerokim uśmiechem i tęsknotą powracamy. Bo tym chcemy żyć, bo chcemy mieć pewność, że nasze życie nie zostało zmarnowane."


   Książka jest napisana w prosty sposób i łatwo się ją czyta. Szkoda tylko, że wiele wątków zostało potraktowanych tak po macoszemu, gdyż zasługiwały na większą uwagę. Jednak każdy oczekuje od lektury czegoś innego.
Cieszę się, że zapoznałam się z tą opowieścią. Ma trochę wad, jak każda książka, ale przecież nie ma ideałów. Jedna z lepszych polskich książek. 
Według mnie "Alchemik z gwiazdy" jest to ciekawa pozycja, warta zapoznania w wolnej chwili. 

Za egzemplarz recenzencki bardzo dziękuję wydawnictwu Novae Res.

autor:                     Sonia Wiśniewska
wydawnictwo:        Novae Res
tytuł oryginału:       Alchemik z gwiazdy
data wydania:        28 kwietnia 2017

liczba stron:           234

sobota, 24 czerwca 2017

"Światło, które utraciliśmy" Jill Santopolo - przedpremierowo





Autor:                 Jill Santopolo
Tłumaczenie:    Mateusz Borowski
Wydawnictwo:    Otwarte 
Tytuł oryginału    The light we lost
Data wydania:     5 lipca 2017
Liczba stron:       304












"To właśnie miłość. Sprawia, że człowiek czuje się nieskończony i niezwyciężony, jakby cały świat stanął przed nim otworem. Niestraszne mu żadne przeszkody, a każdy dzień jest pełen cudów. "




   "Światło, które utraciliśmy" to jedna z tych książek, które pozostawiają pustkę w sercu i skłaniają do zastanowienia się nad swoim życiem.
Z pozoru to prosta historia miłosna, bo takie najlepiej się teraz sprzedają, jednak ta wzbudza tyle emocji, że trudno jest się nie wzruszać. Piękna, poruszająca, ujmująca. Nieraz musiałam zamknąć książkę, popatrzeć w sufit i zaczerpnąć kilka głębszych oddechów.

W naszym życiu spotykamy różnych ludzi, którzy pojawiają się i znikają. Sęk w tym, że trzeba wiedzieć, komu pozwolić odejść,  a kogo zatrzymać. Niektórzy zostawiają po sobie bałagan, rozdarte serca, gamę emocji i mogą diametralnie zmienić nasze życie. Jednak ich obecność nie jest przypadkowa. Pozwala nam ukształtować siebie, dowiedzieć się, co jest w życiu ważne, jak postępować i unikać błędów.






   "Światło, które utraciliśmy" to historia dwóch osób -Lucy i Gabe'a, których wspólna droga rozpoczęła się 11 września 2001 roku, gdy wieże WTC runęły. W ten dzień wielu ludzi dotknęła tragiczna śmierć. Ta para natomiast odkryła, jak życie jest kruche i cenne, by przeżyć je bez pasji i emocji.



"Śmierć sprawia czasem, że ludzie garną się do życia. Tamtego dnia my również chcieliśmy żyć i nie wstydzę się tego. " 


   Lucy poznajemy jako młodą studentkę z wielkimi planami na przyszłość. Wie, co chce od życia - jej marzeniem jest tworzenie programów telewizyjnych  dla dzieci, by mieć swój wkład w kształtowanie ich poglądów i móc ich uświadomić już od maleńkości, jakie trudy czekają na nich w życiu. 11 września był dniem tragicznym dla niej, jak dla wszystkich, ale również miał niezwykłe znaczenie, ponieważ wtedy poznała Gabe'a - pierwszą miłość. Ta książka właśnie jest skierowana do niego. Jej forma ma postać kalejdoskopu wspomnień, a rozdziały są krótkie, dzięki czemu szybko się ją czyta. Mimo tych wspomnień, które są urywkami oraz tego, że narratorka - Lucy- wcześniej wspominała o czymś, co było w pełni przedstawione kilka rozdziałów później, sprawia że czujemy, jakbyśmy czytali jej dziennik z intymnymi chwilami i rozmowami młodych kochanków.

   Ich wspólna więź z początku była silna, a znajomość krótka, gdyż w chwili, gdy pył unoszący się nad Nowym Jorkiem, po runięciu wież opadł, wrócili do swoich zajęć i można by powiedzieć, że zapomnieli o sobie. Czy aby na pewno...? 


  Czytając tę książkę przeżywałam wszystko razem z Lucy. Zastanawiałam się nad jej wyborami i starałam się zrozumieć, co czuje. Gabe postanowił realizować swoje marzenia i wyjechał. Postawił siebie i swoje potrzeby ponad związek. Dość egoistyczne nie sądzicie? 

  Przez zakończenie książki wylałam morze łez. Historia tragiczna i piękna zarazem. I to odwieczne pytanie "Co by było gdyby?". Chyba każdy chociaż raz w życiu zadał sobie to pytanie. Jedna inna decyzja w przeszłości mogłaby sprawić , że obecnie życie byłoby lepsze. Albo gorsze. Albo takie samo jak teraz. Kto wie... 


" Niekiedy podejmujemy decyzje, które wydają się nam słuszne, ale później, z perspektywy czasu, uznajemy je za błędne. Inne nawet po wielu latach wciąż uważamy za trafne." 



„Światło, które utraciliśmy” rozbiło moje serce na milion małych kawałków. To piękna historia o życiu, jego trudach, wyborach i chwilach szczęścia. O młodości, pierwszej miłości i kolejnych. O decyzjach, które są trudne do podjęcia. Całym sercem polecam tę książkę. Nie zawiedzie Was. 


"Nauczyłeś mnie, że zawsze trzeba szukać piękna. W ciemności, w ruinach potrafiłeś odnaleźć światło. Nie wiem, jakie piękno i jakie światło teraz odnajdę. Ale spróbuję. Zrobię to dla ciebie. Bo wiem, że ty zrobiłbyś dla mnie to samo."


Za egzemplarz przedpremierowy bardzo dziękuję Wydawnictwu Otwartemu ! 

czwartek, 22 czerwca 2017

"Królewska klatka" Victoria Aveyard







Cykl:                    Czerwona Królowa
Wydawnictwo:     Moondrive
Tytuł oryginału:    King's Cage
Data wydania       24 maja 2017
Liczba stron:        568






 
    Mare jest pilnie strzeżonym więźniem zdanym na łaskę i niełaskę Mavena. Dręczą ją wspomnienia własnych błędów, a działanie Cichego Kamienia pozbawia ją mocy. Buntowniczka staje się dziewczyną bez błyskawic. Jednak i Maven otoczony jest wrogami. Z trudem utrzymuje kontrolę nad krajem oraz swoim więźniem. Mare czuje, że mimo nienawiści, którą żywi do Mavena, jest on prawdopodobnie jej jedyną szansą na przeżycie, zwłaszcza że Evangeline dąży do jak najszybszej egzekucji Czerwonej Królowej. Tymczasem Nowi i Czerwoni przygotowują się do wojny, bo nie chcą już dłużej pozostawać w ukryciu. Jest z nimi książę Cal, którego nic nie powstrzyma przed ratowaniem Mare.
Kto rozświetli drogę buntowników, jeśli dziewczyna od błyskawic straci swoją moc? Już wkrótce ogień ogarnie wszystko i spali bezpowrotnie Nortę, jaką Mare znała. 






    Po Czerwonej Królowej i Szklanym Mieczu nadszedł czas na trzecią część serii- Królewską klatkę, która moim zdaniem nie dorównywała swoim poprzedniczkom. W porównaniu z pierwszą i drugą częścią, trzecia była trudna do przejścia i dość nużąca. Jest mi przykro, że nie mogę wychwalać dzieła pani Aveyard, ale doprawdy zawiodłam się na niej. Stworzyła typową młodzieżówkę, która nie powaliła swoją oryginalnością, jednak historia Mare i jej przygody bardzo mnie zaciekawiły. Już po pierwszych stronach Królewskiej Klatki wiedziałam, że jest to najsłabsza część... Jest tu dużo niepotrzebnych opisów, które często zajmują po nawet 2 strony, za mało dialogów i za mało akcji... Jednak w niej możemy lepiej poznać bohaterów. 
   Jest mi trudno  ocenić tę książkę, bo z jednej strony ciężko mi było czytać kolejne strony, jak już wspomniałam wcześniej, a z drugiej wciągnęłam ją w dwa dni, gdyż musiałam wiedzieć, jak potoczy się los Mare, Cala i Nowych. Polubiłam Mare za jej
odwagę, upór 💪 W Królewskiej klatce przechodzi kolejną zmianę i tym razem na lepsze. Staje się bardziej wyważoną osobą. Dopuszcza do siebie bliskich oraz potrafi przyznać się do błędu. Ale żałuję, że autorka nie zrobiła z niej kogoś wyjątkowego, gdyż nie tylko ona potrafi władać takimi mocami, jakie posiada. Dodatkowo przez około połowę książki siedziała zamknięta w pokoju, była bezbronna i słaba, a nie tego oczekiwałam.. 
Co do Cala byłam naprawdę zaskoczona końcówką. Wydaje mi się, że będzie jeszcze czwarta część i tam wszystko się wyjaśni, bo co w końcu stało się z Mavenem?  Nie można tak zostawić tej książki. 
  W tej części autorka wtrąciła rozdziały ze strony Cameron i Evangeline. Dzięki Cameron dowiadujemy się jakie plany ma Szkarłatna Gwardia oraz widzimy zachowanie Cala po stracie Mare. Jest ona młodą dziewczyną i jednocześnie Nową, która boi się własnej mocy - tego jak jest potężna i brutalna. Nie chce stać się marionetką w rękach władzy, nie chce zamienić się w śmiercionośnego potwora, nieczułego na krzywdę ludzką. Jedynym jej celem jest uwolnienie brata bliźniaka, który znajduje się w rękach armii Srebrnych. 
Jeśli chodzi o Evangeline, to mimo tego, że została pokazana z innej strony i wykazuje tu oprócz pychy, okrucieństwa i nieugiętości ludzkie cechy - współczucie i miłość do brata, ukochanej, to dalej nie byłam w stanie jej polubić. Dalej w moich oczach jest wcieleniem zła, jednak można zrozumieć czemu. Została wychowana przez rodziców, którzy są okrutni i są  w stanie poświęcić rękę córki i jej szczęście w zamian za władzę. Została wychowana na królową i nic, ani nikt nie może tego zmienić. Ona również żyła w klatce, ale nie stworzonej przez króla, tylko przez rodziców. 
    Królewska klatka pokazuje, że bez względu na różnicę pochodzenia, w każdej grupie nie ma ludzi tylko dobrych i tylko złych. Wszędzie istnieją podziały, nie tylko w książkach, a ludzie potrafią popełniać wielkie zbrodnie myśląc mylnie, że mają słuszność i rację. Ludzie od zawsze toczą walkę o władzę i idą po trupach do celu, co jest brzydką prawdą.  
   Mam nadzieję, że autorka napisze kolejną część i to poprawi moją ocenę o tej serii. Ale polecam, ponieważ nie można tej książki tak po prostu odstawić na półkę i o niej zapomnieć⚡ 6/10

wtorek, 13 czerwca 2017

"Dziecko Odyna" Siri Pettersen

 
  Książka" Dziecko Odyna" jest naprawdę dobra. Nic wyjątkowego i zachwycającego, jednak czyta się ją szybko i z przyjemnością. Jest to pierwsza część trylogii "Krucze Pierścienie". Przedstawia ona świat Ym, który jest podzielony na jedenaście krain. Tymi krainami rządzi Mannfala - miasto, na czele którego stoi rada, składająca się z dwunastu członów, wywodzących się z ważnych rodów. Świat Ym zamieszkują ælingowie - stworzenia podobne do nas. tylko posiadające ogon i umiejące korzystać z Evny - magii ich świata. Główną bohaterką jest piętnastoletnia Hirka - piękna, rudowłosa dziewczyna, która dowiaduje się niewiarygodnej prawdy o sobie i swoim pochodzeniu. Jest zgnilizną - człekiem, dzieckiem Odyna i od tego momentu musi uciekać, by przeżyć. Przechodzi ona wiele zmian, metamorfoz, które można obserwować również z perspektywy innych bohaterów.
    Innym charakterem. który pełni ważną rolę w książce jest Rime. Siri przedstawiła go jako młodeg, przystojnego młodzieńca z ważnego rodu, posiadającego błękitną krew. Odznacza się on wielką odwagą i inteligencją. Wiele rozdziałów w książce jest przedstawionych z jego strony, co pozwala nam na poznanie jego uczuć do Hirki i poznanie jego myśli i obaw.
    Fabuła jest dość zawiła i rozwleczona. Na początku można się trochę pogubić, widząc te wszystkie nowe nazwy i imiona, bo książka jest napisana przecież przez norweską autorkę. Świat Ym został pięknie przedstawiony. Opisane krajobrazy są bardzo podobne do tych norweskich, co bardzo mnie raduje. Można tu znaleźć wiele motywów zaczerpniętych z nordyckich mitów - bogowie, kamienne kręgi i kruki jako święte ptaki. "Dziecko Odyna" to dobra książka i przyjemnie się ją czyta, choć niestety nie brakuje jej wad. Polecam 7/10 :)

tytuł oryginału:      Odinsbar
data wydania:       17 maja 2016 
liczba stron:          648 

wtorek, 23 maja 2017

"Pisane szkarłatem" Anne Bishop

"Pisane szkarłatem" to dla mnie książka naprawdę dobra. Niechętnie po nią sięgałam ze względu na to, że kilku moich znajomych niepochlebnie się do niej odnosiło, ale całe szczęście i wbrew im, zakupiłam pierwszą część i.. nie mogłam się od niej oderwać. Bishop stworzyła świat, w której całą kontrolę nad wszystkim -w tym wypadku nad ludźmi mają Inni. Na początku nie pasowało mi to i denerwowałam się na autorkę, że ludzi przedstawiła jako tych mniej ważnych, jednak po kilku rozdziałach polubiłam Vlada, Simona, Tess którzy nie są ludźmi i z przyjemnością czytałam zdarzenia w ich narracji. Te postacie potrafiły mnie rozbawić, a rzadko się to zdarza. Jeśli chodzi o Meg to czasami irytowała mnie jej naiwność i dziecinność, ale myślę, że był to celowy zabieg, więc wybaczam pani Bishop.
Przyznam szczerze, że nie jest to książka doskonała i ma swoje gorsze momenty, ale jest ich mało. Co mnie najbardziej zdziwiło? Brak wątku miłosnego... Dla mnie to duży minus, bo teraz w książkach pojawiają się nawet "trójkąty" miłosne, co już z drugiej strony jest przesadą.... ale kompletnie nic? Mam wielką nadzieję, że coś się rozwinie w kolejnych częściach, które już zamówiłam i oczekuję na kuriera z niecierpliwością ;)



"Żądza zemsty" Zuzanna Marciniak

"Weź oddech. Poczuj, że żyjesz. Spójrz w lustro. Wpatrz się we własne oczy. One kłamią. Okłamują własnego żywiciela. A może one widzą ...